Zwiedzanie Kościoła

Marzec 9, 2017

Istnieje możliwość zwiedzania kościoła oraz oprowadzanie przez brata zakonnego. Zgłoszenie na furcie klasztornej.
Grupy zorganizowane prosimy zgłaszać telefonicznie wcześniej.

Z dala od utartych szlaków wycieczkowych, 12 km. od Chojnic, nad granicą niemiecką, leży mała, cicha wioska ? Zamarte. Nieliczne domy i uprawne pola tworzą czarujący zakątek okolony lasami. Przy drodze przecinającej wioskę, wznosi się kościół N. Marji Panny z przytykającym doń budynkiem klasztornym. Od strony ulicy, kościół jest odgrodzony murem, z niewielką bramą i widniejącym na niej wizerunkiem Chrystusa Ukrzyżowanego. Wchodzącego wita napis: Beatus homo qui audit me et qui vigilat ad fores meas quotidie Prov. 8,34.

Obecny kościół zbudowany w wieku XVIII, nie jest pierwszym, który stoi na tem miejscu. Już w latach 1414?1417 zbudował tu ówczesny właściciel Zamartego drewniany kościółek N. M. Panny. W ołtarzu umieścił obraz M. Boskiej, który wkrótce tak zasłynął cudami, że schodzić się zaczęli do Zamartego liczni wierni z bliska i z daleka. Będąc pierwotnie w posiadaniu właściciela wsi, przechodzi kościół następnie drogą darowizny, wraz z dobrami do niego należącemi w r. 1446 na własność zakonnic w Chełmnie i Toruniu. W r. 1743 przybywają nowi właściciele. Byli nimi OO. Bernardyni, których tu ufundował Jan Michał Grabowski, podkomorzy pomorski. Nie jest ustaloną data zbudowania kościoła obecnego. Zanotowanym jest tylko rok poświęcenia dnia 11 czerwca 1780 r., a zatem data ta pozwała nam przypuszczać, że został postawiony w drugiej połowie XVIII wieku. Za wzór służył OO. Bernardynom kościół Jezuicki w Chojnicach. Od roku 1826, po wymarciu OO. Bernardynów, było Zamarte Filją do Ogorzelina, a w roku 1842 urządzono w budynku klasztornym zakład dla Wysłużonych Duchownych Dyecezji Chełmińskiej.

Zamarte (niem. nazwa Jacobsdorf) należące dziś do niemca Parparta, było niegdyś własnością rodzin polskich, Potulickich, później Götzendorf-Grabowskich. Jak głosi legenda, Matka Boska szczególnie upodobała sobie Zamarte i obrała na miejsce swego kultu. Oprócz Cudownego Obrazu znajduje się w kościele również figurka M. Boskiej cudami słynąca. Trzykrotne znalezienie tej figury, wyobrażającej M. Boską, skłoniło ówczesnych właścicieli do ufundowania tu klasztoru.

Zewnętrzny wygląd kościoła jest dość pospolity. Zbudowany z cegły, trzynawowy, o jednej kwadratowej wieży od zachodu, jest w pomiarach mniejszy od swego pierwowzoru w Chojnicach. Również architektura wnętrza w formie i wykonaniu nie jest tak piękną, jak w kościele Jezuickim. Do północnej strony przytyka budynek klasztorny. Szara budowla, bez ozdób i niewielkich rozmiarów o prostokątnem podwórcu widocznem z okien krużganku, zarośniętem trawą. Krużganki obiegają podwórzec z trzech stron, od strony kościoła ich brak. Na piętrze budynku klasztornego, znajdują się małe cele, z których kilka zamieszkałych jest dziś przez sześciu Emerytów Duchownych. Na cmentarzu kościelnym widzimy kilka grobów. Między niemi jeden X. Jana Ruchniewicza, który przez lat 77 sprawował w klasztorze tutejszym obowiązki kapłańskie. Z powodu braku funduszów nie odnawiany, przez Niemców ograbiony z dzwonów i części organów, które dotychczas nie zostały zastąpione nowemi, kościół jak i klasztor ulegają zniszczeniu.

Jak nie zwracającym szczególnej uwagi jest kościół na zewnątrz, tak główną jego wartość przedstawia wnętrze. Jest ono imponującem i istotnem muzeum. Tu bowiem na każdem miejscu stajemy przed dziełami sztuki. Na wstępie uwagę przykuwa Wielki Ołtarz z obrazem cudownym i cudowną figurą. Figura (wysokości 6 cm.) należąca do osobliwości kościoła, wyobraża M. Boską z Dzieciątkiem Jezus na ręku. Pomieszczeniem figurki jest srebrny ołtarzyk stojący ponad cyborium. Aby zrozumieć dlaczego tak ogromną czcią otoczona jest M. Boska w Zamartem i sława Jej sięga aż na krańce Kaszub, należy się cofnąć kilka wieków wstecz. Zamarte słynęło cudami już za czasów krzyżackich, a na główny odpust Narodzenia M. Boskiej, z najdalszych okolic spieszyły rzesze pielgrzymów. Z bliższych parafij odbywały się procesje z obrazami i chorągwiami pod przewodnictwem księży. Widzi się tu, choć już nieliczne osoby, które odbywają piesze pielgrzymki i zamawiają Mszę św. przed cudownym obrazem.

Według legendy znalazł figurkę M. Boskiej poraz pierwszy pasterz, który dał ją dzieciom do zabawy. Zginęła im jednak, a znalazł ją znów inny wieśniak. Gdy dowiedział się o tem Potulicki, właściciel Zamartego, oddał figurkę OO. Augustjanom w Chojnicach. Po niejakim czasie poraz trzeci ukazała się w Zamartem, lecz w jasności wielkiej na drzewie w pobliżu miejsca, gdzie dziś stoi kościół. Zapytywani OO. Augustjanie nie umieli dać odpowiedzi, w jaki sposób figurka u nich przechowana zaginęła. Dla mieszkańców wsi natomiast, był to dowód oczywisty, że M. Boska chce pozostawać w Zamartem. Od umieszczenia figurki na ołtarzu, czego dokonano ogromnie uroczyście, zaczęło miejsce to słynąć cudami. Wota dziękczynne, przez wiele lat składane za cudowne uleczenie, obudziły pożądanie złodziei, którzy postanowili unieść z kościoła ołtarzyk srebrny wraz z cennemi wotami. Lecz według legendy nie dopuściła N. M. Panna do zniszczenia swego wizerunku. Dziwną siłą powstrzymani, błądząc i długo nie mogąc znaleść drogi, porzucili złodzieje figurkę, zniszczywszy tylko ołtarzyk, lecz w następnej miejscowości zostali schwytani przez asesora człuchowskiego Kazimierza Wolszlegiera z Gołdanek, który puścił się w pogoń za nimi. Zmuszeni do powrotu odszukali miejsce, gdzie figurkę porzucili. Choć był listopad, znaleźli ją stojącą na świeżej trawie, na drodze do Blumfeldu. W miejscu tem postawił Andrzej Grabowski, kasztelan chełmiński, murowaną Bożą mękę. Legendę tę, jak i wiadomości o cudownym obrazie, przechowuje kronika OO. Bernardynów w Pelplinie, zaś Boża Męka stoi do dziś, pochylona bardzo, o kilkaset kroków od kościoła..

Obraz cudowny wykonany na wzór M. B. Częstochowskiej, znajduje się w Wielkim Ołtarzu za zasuwą. Otaczany tak wielką czcią, że przy odsłanianiu go, w dnie świąteczne rozmodlony lud pada na kolana. W dni powszednie zakryty jest obrazem przedstawiającym św. Bonawenturę. Oprócz cudownych uzdrowień, które tu miały miejsce, słynął obraz cudami również poza granicami Zamartego, gdy znajdował się w Chojnicach. Tam przechowany był w 1433 r. w kościele św. Jana w czasie plądrowania okolicy przez Hussytów.

Przed wielkim ołtarzem leżąca płyta na grobna, z herbem Götzendorf/Grabowskich i umieszczona na ścianie tablica z łacińskim napisem, kryjąca urnę z sercem J. M. Grabowskiego kasztelana Elblągskiego, wspominają imię fundatorów kościoła. Pamięć ich przechowują potomności, również cenne portrety, zawieszone na ścianach. Najciekawszym jest portret A. St. Grabowskiego, biskupa warmińskiego, odznaczonego orderem Orła Białego. Zupełnie wyraźny, dumny orzeł przetrwał czasy panowania niemieckiego. Dalsze dwa portrety, przedstawiają fundatora kościoła i jego małżonkę. Oprócz przedstawicieli rodu Grabowskich na przeciwnej ścianie nawy widzimy późniejszych dobrodziejów kościoła. Barona kurlandzkiego Osten-Sacken i jego żonę polkę, z domu Pruszak. Na portrecie baronowej szczególną uwagę poświęcił mistrz, wykonaniu biżuterji. Jeszcze jedna gwiazda orderu Orła Białego z napisem ?pro fide, rege et lege” zwraca naszą uwagę z portretu Wolszlegiera z Cołdanek.

Z bocznych ołtarzy na uwagę zasługują, prawy, przedstawiający postać Chrystusa Łaskawego. Zawieszone obok wota, podają daty i opisy łask wyświadczonych. Na ołtarzu stoją srebrne lichtarze z datą 1817 r. i nazwiskiem ofiarodawczyni: Pruszak. W ołtarzu obok, cennym zabytkiem jest obraz z wyobrażeniem Warszawy i jej patrona. U dołu obrazu stoją domy, między niemi płonący klasztor. Postać patrona unosi się nad miastem. U góry Pan Jezus trzymający w ręku strzały. Po lewej stronie świętego, anioł głosi ?Varsavia Sis Grata”. Po prawej, aniołki ukazują Chrystusa biczowanego, prosząc by przez wzgląd na swą mękę, Chrystus był łaskawym. Czas wykonania obrazu i sam mistrz nie znany. Z tematu samego, poznać można, że jest to klasztor OO. Bernardynów, patronem zaś bł. Ładysław z Gielnowa. W r. 1522 w czasie zarazy morowej, która nawiedziła Warszawę, widziano nad Wisłą tęczę, a na niej siedzącego Chrystusa w otoczeniu Wojsk Anielskich. Przed Chrystusem klęczał zakonnik w habicie bernardyńskim, od strony Pragi zbliżał się potwór, który po chwili rozpękł się z hukiem, a w powietrzu usłyszano głos: ?Ten, który się modli do Sędziego jest wielkim panem przed Bogiem Wszechmogącym. Warszawo, bądź wdzięczna”, Poczem widzenie znikło, a za pośrednictwem bł. Ładysława ustała zaraza. Zdarzenie to podaje Ks. Kaz. Kobrzyński P. Encykl. kościelna t. XX/V/XXVI r. 1911.

Trzeci ołtarz po lewej stronie nawy przedstawia statuę św. Jana Nepomucena. Pozatem dał rzeźbiarz trzy znane sceny z życia tego świętego:

Spowiedź królowej.
Król Wacław zmusza świętego do wyjawienia spowiedzi.
Tortury i wrzucenie męczennika do rzeki.

Wspomniany wyżej obraz Warszawy jest najciekawszym z pomiędzy wszystkich, jakie posiada kościół. Po obu stronach wielkiego ołtarza umieszczone są dwa obrazy mniejsze. Na jednym postać starca symbolizuje pobożność, na drugim kobieta ze zwierciadłem światowość. Całe wnętrze kościoła zdobią freski, dziś zniszczone i zatarte. Na dwóch największych, zajmujących boczne ściany nawy z trudnością dostrzegamy sceny ze Starego Testamentu, ofiarę Melchizedecha i Abrahama. Najwyraźniejszy jest środkowy fresk na sklepieniu. Tworzy czworobok z czterema medaljonami w narożnikach, przedstawiającemi postacie i zwierzęta. Są to personifikacje czterech części świata. Pod medaljonami umieszczono napisy:

Sancta Europa.
Immaculata Asia.
Terribilis Africa.
America Advocata.

Prócz tych większych spostrzegamy i małe symboliczne freski. Pawie i inne ptaki nie wiążące się z sobą kompozycją, drewniane kapliczki, które może są wizerunkiem dawnego drewnianego kościółka. Z przedmiotów artystycznych kościoła najpiękniejsze są ławki. Jest ich 24 o wysokiej wartości artystystycznej. Części boczne ławek wykładane intarsją z dębów pochodzących z okolicznych lasów. Ptaki, gałązki, żołędzie wykonane w kolorach, podobno przez samych zakonników. Cenne zabytki przechowuje skarbiec kościelny. Znajdujemy tam mszały z r. 1700 ze świetnie zachowanemi drzeworytami. Bogate ornaty haftowane złotem i jedwabiami. Cenne relikwiarze. W jednym z nich pochodzącym z Rzymu znajduje się drzazga z Krzyża świętego, wokoło zaś relikwie dwunastu apostołów.

Ten oto tu podany opis jest zaledwie szkicem. Należyte wyobrażenie o zabytkach kościoła Zamartskiego dać może dopiero dokładnie opracowana monografja. Zamiarem moim jest jedynie zwrócić uwagę osób, które czyniąc wycieczki po Polsce, poszukują piękna w jej przeszłości. Niechby sfery konserwatorskie zwróciły oczy na ten niszczejący zabytek kultury w zachodniej Polsce. Godny on jest doprawdy pietyzmu. Jednem z ważnych zadań opieki nad zabytkami jest uchronienie go przed wszystko niszczącem tak zwanym zębem czasu, a w istocie żałosnem zapomnieniem i rozsypaniem się w gruzy.

(Tekst pochodzi z:   Ziemia. Dwutygodnik Krajoznawczy Ilustrowany. 1927 R.12 nr 22)